Czy coś jest poprawne?

Jednym z najczęściej zadawanych pytań do językoznawców jest pytanie: “czy jest coś poprawne?”. Trochę od kuchni rzućmy okiem na to, co bierzemy pod uwagę, ustalając poprawność wyrazu.  

W jaki sposób językoznawcy oceniają językowe nowości, zwane fachowo innowacjami? Istnieje wiele kryteriów, które muszą spełnić nowe wyrazy albo stare wyrazy odmieniane w inny sposób bądź w nowym znaczeniu. “Wiele” w zdaniu poprzednim jest nieprzypadkowe, ponieważ w trakcie badań językoznawczych opracowano dwudziestu kryteriów cząstkowych. Nie istnieje więc jedno determinujące pytanie czy zagadnienie, sprawiające, że coś jest poprawne albo niepoprawne. Dlatego bywa, że językoznawcy nie odpowiadają tak wprost. Tylko przyglądają się kilku aspektom wpływającym na ocenę poprawności.  

Pierwszym kryterium jest kryterium wystarczalności – poprawne jest to, co jest potrzebne w języku. Na przykład określa coś, czego do tej pory nie było. W fachowym języku mówi się chociażby o pojawieniu się desygnatu, do którego nowy wyraz się odnosi. Pod tym względem poprawne będą wyrazy grammar nazi ‘osoba przesadnie dbająca o poprawność językową, purysta językowy, szczególnie działający w internecie’ (def. AI) albo fan ‘zabawa od ang. fun’.  

Językoznawcy oceniają też ekonomiczność środków języka, czyli wysiłek, jaki trzeba włożyć, aby innowację wypowiedzieć, napisać, przekazać sens poprzez nią. Im precyzyjniejszy tekst, tym lepiej. Zazwyczaj bowiem efektywna komunikacja opiera się na prostych przekazach. Im bardziej komplikujemy swoje komunikaty, tym mniejsza szansa, że ktoś nas zrozumie. Z tego powodu jako nieprecyzyjne, wymagające zastanowienia jest studio paznokcia, bo do intencjonalnego rozumienia luksusowego miejsca, gdzie wykonuje się manicure i zabiegi na paznokcie, miesza się rozumienie ‘studio, którego właścicielem jest paznokieć’. Podobnie niepoprawne byłoby studio włosa.  

Pokrewnym do ekonomiczności środków języka jest kryterium funkcjonalne. Poprawne jest to, co spełnia w języku określoną funkcję. Mowa tutaj o takich nowościach, które mają wartość dla użytkowników. Na przykład pozwalają oddać dodatkowe znaczenie albo noszą w sobie “świeży” ładunek emocjonalny. Słowa bowiem z czasem tracą swoją “świeżość”, zwłaszcza określenia ekspresywne. Kto dziś, słysząc słowo cool, usłyszy zachwyt? Ale beka, ale rama – też zaczynają trącić myszką. Z czasem więc tracą swoją funkcję, a więc stają się zbędne i ulegają zapomnieniu.  

Kryterium, na które chętnie powołują się językoznawcy amatorzy, uzualne dopuszcza jako poprawne to, czego się używa. Niestety, jest to kryterium podchwytliwe. Ponieważ często też popełniamy błędy. I mylimy formy błędne jako dopuszczane ze względu na częstotliwość użycia. Nie mniej, w zestawieniu z innymi kryteriami nie jest poprawne *szłem, *wzięłem, *zaczęłem

Częstym kryterium, z powodu którego wiele innowacji składniowych, fleksyjnych bądź ortograficznych jest odrzucanych, jest kryterium systemowe. Według niego poprawne jest to, co mieści się w systemie języka, jest zgodne z regułami tworzenia nowości. Z tego punktu widzenia powyższe przykłady należy traktować jako błędy. System bowiem regularnie tworzy inne formy, np. szedłem (bo on szedł, a nie *szeł). 

Istnieje kilka kryteriów pomocniczych: autorytetu kulturalnego, estetyczne, narodowe. Pierwsze mówi o tym, że poprawne jest to, co autorytety rekomendują jako poprawne. Drugie opiera się na odczuciu estetycznym, trzecie zaś uznaje prymat rodzimym określeniom zamiast obcym. Tyle że trzeba to dobrze rozumieć: nie mówi ono o tym, że w ogóle nie przyjmujmy obcych określeń, bo zwłaszcza dziś byłoby to nierealne do wykonania. Kryterium narodowe mówi jednak o tym, że nie przejmujmy innowacji, jeśli nie wnosi ona niczego nowego i mamy wystarczająco precyzyjne polskie określenie.  

Z praktyki jednak kryteria pomocnicze są wspierające, a ocenę poprawności dokonujemy na podstawie wcześniejszych aspektów. Język jest żywy, skłonny do wymykania się regułom, zwłaszcza w tekstach kreatywnych: literaturze, poezji, reklamie. Ocena poprawności często jest więc wielowątkowa i – w przypadku dobrych językoznawców – uwzględnia wiele aspektów użycia.  

A jeśli interesują nas nowe wyrazy, warto żebyśmy zajrzeli do Obserwatorium Językowego Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie zbierane są językowe nowinki wraz z cytatami i znaczeniem.  

Artykuł powstał na podstawie hasła Kryteria poprawności językowejWielkim Słowniku Poprawnej Polszczyzny, wyd. 1, Warszawa 2004. 

Podziel się tym wpisem!

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *